Prawda pragmatyczna

Wobec pewnych pytań aparat naukowy pozostaje bezradny (zarówno fizyczny, jak i matematyczny lub prakseologiczny).

  • Ile cech dziedziczymy?
  • Jak duży wpływ na nasze osiągnięcia ma talent?
  • Jak dalece możemy abstrahować od kultury, w której się wychowaliśmy?

Nauka nie udzieli nam odpowiedzi, dopóki nie będzie możliwym sporządzenie dokładnego raportu z każdej aktywności myślowej pewnej grupy ludzi. Żeby bowiem odpowiedzieć na te pytania, musielibyśmy dowiedzieć się:

  • Ile czasu badany poświęca faktycznie na rozmyślanie o poszczególnych zagadnieniach (matematyce, biznesie)?
  • Z jakim entuzjazmem podchodzi do rozwiązywania zadanych problemów?
  • Jak bardzo jest skoncentrowany?
  • …i wielu innych rzeczy

Dopiero wtedy eksperymentator może porównać osiągi grup, które poświęciły tyle samo aktywności umysłowej na określone zagadnienie i na tej podstawie wyrokować o zakresie, w jakim rządzi nami determinizm i predestynacja. Badanie to musiałoby objąć całe życie człowieka od momentu jego narodzin. Dopiero wtedy bowiem widzimy, ile faktycznego wysiłku włożył on w swój rozwój intelektualny.

Dopóki ów eksperyment pozostaje niemożliwy, najrozsądniejszym jest chwycenie się prawdy pragmatycznej, a więc wiara w to, że jestem self-made man, że talent nie istnieje i że człowiek jest istotą omnipotentną. Za każdym razem, kiedy oddajemy pole determinizmowi, podkopujemy swój entuzjazm, wolę walki, wiarę w siebie, a więc ograniczamy zakres aktywności umysłowej, którą poświęcamy zagadnieniu. Wpadamy w pułapkę samospełniającej się przepowiedni.