Warunki pracy

Zawężając wybór nie poprawiamy losu wybierającego. Jeśli nie podoba nam się położenie, w którym znajdują się niektóre osoby na wolnym rynku, pamiętajmy, że odbierając im możliwość znalezienia się w tym położeniu, skazujemy ich na jeszcze gorszy los. Skazujemy ich bowiem na alternatywę, którą w momencie podejmowania decyzji ocenili jako mniej korzystną. Jeśli oburzamy się więc na nieludzkie warunki pracy, na głodowe pensje, pomyślmy, jak fatalnie musiała wyglądać owa alternatywa.

Aspołeczni libertarianie

http://www.youtube.com/watch?v=iX1ujqivzsU&feature=youtu.be

(…) they’ve the lowest empathy and they have the weakest social relationships. They’re not as bonded to other people. They’re more individualistic.

Jest to często spotykana charakterystyka libertarian. Uważam też, że jest w dużym stopniu prawdziwa. Jednocześnie twierdzę, że nie wynika to per se ze światopoglądu libertariańskiego, a jedynie z aktualnego kontekstu kulturowego – przyjęcie i głoszenie poglądów libertariańskich oznacza wystawienie się na publiczny ostracyzm. Tak więc przyciąga jedynie typy na swój sposób aspołeczne. Sam libertarianizm można, oczywiście, przedstawić jako system indywidualistyczny i tak jest zwykle kojarzony. Można go jednak również przedstawić jako system w najwyższym stopniu społeczny. Spójrzmy na zagadnienie podziału pracy, codziennego głosowania pieniędzmi i braku centralnego sterowania, które to sterowanie jest przecież z zasady dokonywane przez jednostkę lub wąską ich grupę. Libertarianizm, a za tym – anarchokapitalizm, można rozumieć jako kolejny krok w kierunku demokratyzacji i, być może paradoksalnie, w kierunku potęgowania wagi więzi społecznych.

Lewicowa pomocniczość

Mój kolega zachwycił się ostatnio znanym i uznanym telewizyjnym lewicowcem, który na kolanach pomagał swojemu synowi sprzątać zabawki w przedszkolu.

Imponuje mi to. To jest bardzo spójne ze światopoglądem lewicowym. Nie wstydził się – zakasał rękawy i pomagał.

Czyżby? Prawdziwie zgodne ze światopoglądem lewicowym, a ściślej – socjalistycznym, byłoby nakazanie innemu dziecku, aby udzieliło pomocy podopiecznemu Pana z Telewizji, a jeszcze innemu, żeby zapłaciło owemu dziecku za udzieloną pomoc.

Warunki pracy

Standardowo przyjmuje się perspektywę, wedle której warunki pracy ustalane są przez pracodawcę. Wynikają z tego określone implikacje moralne służące nam do oceny zatrudniającego. Proponuję inną perspektywę – bliższą, według mnie, prawdy:

Warunki pracy ustalane są przez pracowników i kształtują się w wyniku konkurencji pomiędzy osobami starającymi się o pracę. Pracę dostaje osoba gotowa do największych wyrzeczeń, a więc taka, której na pracy, z różnych powodów, najbardziej zależy. W przypadku granicznym Józef K. będzie skłonny pracować dwadzieścia cztery godziny na dobę przy uposażeniu wynoszącym jeden grosz rocznie.

Rodzą się teraz zupełnie nowe implikacje moralne. Sprawiedliwość każe nagrodzić stanowiskiem osobę najbardziej potrzebującą i najbardziej zmotywowaną, a więc Józefa K. Tak więc, jeśli pracodawca chciałby stać się wzorem cnót, winien podczas rekrutacji stać się przezroczysty, a więc postawić najtwardsze warunki z możliwych i stopniowo łagodzić je, aż do momentu, kiedy znajdzie się chociaż jedna osoba, która zechce na nie przystać. W ten sposób przyczyni się do poprawy losu najbardziej potrzebujących.

Euroentuzjazm a nacjonalizm

Powszechnie twierdzi się, że euroentuzjazm ma podłoże antynacjonalistyczne. Ja natomiast uważam dokładnie przeciwnie. Entuzjazm nacjonalistyczny wybucha właśnie w nowo rodzących się państwach, a nie w starych i zmurszałych. Weźmy choćby Niemcy wykluwające się z mniejszych państewek za czasów Bismarcka. Pomijam już fakt, że wzmaganie nacjonalizmu wydatnie pomaga rządzącym w dokonaniu bezbolesnej fuzji.

Żyje się dobrze

Śmiała teza:

Żyje nam się dobrze, ponieważ potężnie się zadłużamy i mamy dostęp do tanich produktów. Tanie produkty w dużej mierze pochodzą z Chin. Są tanie, ponieważ dzięki inflacyjnej polityce walutowej chiński eksport jest subsydiowany. Celem inflacyjnej polityki walutowej jest też dystrybucja kapitału od chińskiego społeczeństwa do chińskiego rządu. Chińskie społeczeństwo ma w związku z tym znacznie zmniejszoną szansę akumulacji kapitału, a więc i zmiany stanowiska pracy. Kapitał zgromadzony w chińskim rządzie wędruje następnie do nas w postaci długu, którym chiński rząd chętnie się dzieli, żeby zdobywać polityczną przewagę i np. glejt na dowolne działania militarne wobec Tybetu. Tak więc ostatecznie – obrastamy w tłuszcz, ponieważ uciskamy niewolników w Chinach i kolonizujemy Tybet.

Darmowe produkty

Coraz częściej możemy wejść w posiadanie produktu, jeśli zgodzimy się skonsumować sczepioną z nim reklamę. A co, jeśli reklamowane usługi działałyby na podobnej zasadzie, jak te, które owe reklamy zawierają? Można wyobrazić sobie sytuację, w której zagłębimy się we wszystkie produkty po kolei (wszystkie reklamy zadziałają), ale nie damy ani grosza za żaden z nich. Rynek zmieniłby charakter – pieniądze nie krążyłyby od konsumenta do producenta, ale od jednego producenta do drugiego. Byłoby to chyba możliwe w sytuacji, kiedy dobrem o największej rzadkości stałoby się samo dostrzeżenie przez klienta. Ciekawy przykład modelu, w którym dobra są darmowe, mimo że wciąż pozostają rzadkie.

Miłość do narodu

Nacjonaliści wyjątkowo często:

  • używają obraźliwych epitetów wobec rodaków („polactwo”, „polaczki”)
  • …lub sformułowań („ogłupione masy nigdy nie zrozumieją…”)
  • i wychwalają zalety innych nacji („w normalnym kraju byłoby nie do pomyślenia, żeby…”)

Tak więc ja się gubię – czy nacjonaliści manifestują miłość do narodu, czy też niechęć do niego?