Obiektywny postmodernizm

Postmodernizm mówi:

Nic nie jest obiektywne oprócz relacji władzy w społeczeństwie, które są nie tylko obiektywne, ale i mierzalne.

Wzór na grawitację jest tylko tekstem, 2 + 2 nie musi równać się cztery, dowodzenie zależności między wysokim podatkiem dochodowym i wysokim bezrobociem to jedynie burżuazyjne sofizmaty, ale hegemonia patriarchatu jest obiektywnie prawdziwa i bezdyskusyjna.

Postmodernizm

Dyskutowanie z postmodernistą z pozycji esencjalisty jest trudne, jeśli nie z góry skazane na porażkę, ponieważ relatywizm to niezwykle skuteczny oręż. Postmodernizm ma jednak piętę achillesową – sam siebie obala. Przykłady:

– Nie istnieją obiektywne prawdy w ekonomii.
– Czy masz obiektywne argumenty, żeby to udowodnić?

– To, co mówisz, jest logiczne, ale tak naprawdę to wszystko jest tylko tekstem.
– Stwierdzenie „wszystko jest tekstem” jest tylko tekstem.

– Używasz swoich absurdalnych anarchokapitalistycznych tez, żeby utrzymać pozycję dominacji klasy społecznej białych mężczyzn.
– Używasz hegemonii postmodernistycznej narracji, żeby utrzymać pozycję dominacji próżniaczej i pasożytniczej klasy społecznej nad uciskaną mniejszością anarchokapitalistyczną.

W dyskusji z postmodernistą należy być zawsze stroną bardziej postmodernistyczną.

Prawda pragmatyczna

Wobec pewnych pytań aparat naukowy pozostaje bezradny (zarówno fizyczny, jak i matematyczny lub prakseologiczny).

  • Ile cech dziedziczymy?
  • Jak duży wpływ na nasze osiągnięcia ma talent?
  • Jak dalece możemy abstrahować od kultury, w której się wychowaliśmy?

Nauka nie udzieli nam odpowiedzi, dopóki nie będzie możliwym sporządzenie dokładnego raportu z każdej aktywności myślowej pewnej grupy ludzi. Żeby bowiem odpowiedzieć na te pytania, musielibyśmy dowiedzieć się:

  • Ile czasu badany poświęca faktycznie na rozmyślanie o poszczególnych zagadnieniach (matematyce, biznesie)?
  • Z jakim entuzjazmem podchodzi do rozwiązywania zadanych problemów?
  • Jak bardzo jest skoncentrowany?
  • …i wielu innych rzeczy

Dopiero wtedy eksperymentator może porównać osiągi grup, które poświęciły tyle samo aktywności umysłowej na określone zagadnienie i na tej podstawie wyrokować o zakresie, w jakim rządzi nami determinizm i predestynacja. Badanie to musiałoby objąć całe życie człowieka od momentu jego narodzin. Dopiero wtedy bowiem widzimy, ile faktycznego wysiłku włożył on w swój rozwój intelektualny.

Dopóki ów eksperyment pozostaje niemożliwy, najrozsądniejszym jest chwycenie się prawdy pragmatycznej, a więc wiara w to, że jestem self-made man, że talent nie istnieje i że człowiek jest istotą omnipotentną. Za każdym razem, kiedy oddajemy pole determinizmowi, podkopujemy swój entuzjazm, wolę walki, wiarę w siebie, a więc ograniczamy zakres aktywności umysłowej, którą poświęcamy zagadnieniu. Wpadamy w pułapkę samospełniającej się przepowiedni.

Indukcja a dedukcja

Prakseologii zarzuca się niekiedy nadmierną wiarę w możliwości ludzkiego umysłu. Mówi się, że jest zadufaniem wierzyć, iż jesteśmy w stanie dotrzeć do prawdy ignorując obserwowane w rzeczywistym świecie zależności.

Odbijam piłeczkę. Weźmy dowolny fakt polityczny, sytuację ekonomiczną wybranego kraju, obserwację socjologiczną. Ile potencjalnych czynników kształtujących dany wycinek rzeczywistości zidentyfikuje średnio zainteresowana tematem osoba? 0,1 promila? Oczytana – może promil. Profesor studiujący całe życie pojedyncze zagadnienie być może dojdzie do 10-20 procent. Tak więc to empiryści manifestują przesadną wiarę we własne zdolności. Więcej – dobierając, filtrując owe potencjalne czynniki stosują tę samą dedukcję, którą próbują odrzucić.

Jest też trzecia możliwość – rzeczywistość ludzkiego działania jest zbyt złożona. Ani indukcja, ani dedukcja nie pozwalają nam dotrzeć do prawdy. Jeśli tak, ostrożność nakazuje unikać wielkoskalowych eksperymentów, aby uniknąć wielkoskalowych katastrof. Największe rozdrobnienie społecznych eksperymentów zapewnia anarchokapitalizm.