Przestrzeń publiczna

Kiedy natchniony lewicowiec narzeka na zawłaszczanie przestrzeni publicznej, w rzeczywistości narzeka na gust kolektywu, a więc na fakt istnienia przestrzeni publicznej właśnie, w której ów grupowy, popularny gust może się manifestować poprzez reklamy czy architekturę. A więc w istocie pomstuje na to, że owa przestrzeń publiczna nie jest jego przestrzenią prywatną.

Ułomni libertarianie

Libertarianom często zarzuca się, że szukają w etyce naukowej konsekwencji i spójności logicznej, ponieważ cierpią na dysfunkcję – są pozbawieni naturalnej intuicji moralnej. Załóżmy nawet, że tak jest. Czy to powinno jakkolwiek wpływać na ocenę ich tez? Często mistrzami wybranej dyscypliny są osoby, dla których stanowi ona piętę achillesową. To powoduje fiksację, motywuje i sprawia, że są oni w stanie dojść dalej niż inni. Robert Cialdini przyznaje:

Zawsze łatwo było mnie naciągnąć. Jak daleko tylko sięgnę pamięcią w przeszłość, zawsze się okazuje, że byłem łatwą zdobyczą różnego rodzaju zbieraczy datków, domokrążców i sprzedawców. (…) padałem ich ofiarą , zostając z niechcianymi subskrypcjami na miesięczniki, które mnie nie interesowały czy biletami na bale dobroczynne, które interesowały mnie jeszcze mniej. Zapewne ten właśnie rodzaj doświadczeń towarzyszących mi przez całe życie zadecydował o moim zainteresowaniu problematyką ulegania wpływowi innych.

Czy ktokolwiek krytykuje z tego powodu jego osiągnięcia z zakresu psychologii społecznej?

Warunki pracy

Standardowo przyjmuje się perspektywę, wedle której warunki pracy ustalane są przez pracodawcę. Wynikają z tego określone implikacje moralne służące nam do oceny zatrudniającego. Proponuję inną perspektywę – bliższą, według mnie, prawdy:

Warunki pracy ustalane są przez pracowników i kształtują się w wyniku konkurencji pomiędzy osobami starającymi się o pracę. Pracę dostaje osoba gotowa do największych wyrzeczeń, a więc taka, której na pracy, z różnych powodów, najbardziej zależy. W przypadku granicznym Józef K. będzie skłonny pracować dwadzieścia cztery godziny na dobę przy uposażeniu wynoszącym jeden grosz rocznie.

Rodzą się teraz zupełnie nowe implikacje moralne. Sprawiedliwość każe nagrodzić stanowiskiem osobę najbardziej potrzebującą i najbardziej zmotywowaną, a więc Józefa K. Tak więc, jeśli pracodawca chciałby stać się wzorem cnót, winien podczas rekrutacji stać się przezroczysty, a więc postawić najtwardsze warunki z możliwych i stopniowo łagodzić je, aż do momentu, kiedy znajdzie się chociaż jedna osoba, która zechce na nie przystać. W ten sposób przyczyni się do poprawy losu najbardziej potrzebujących.

Co wolno, czego nie wolno

Na libertarianizm patrzy się często jako na kodeks, nazwijmy to, „pozytywny”, a więc mówiący, co wolno mi robić. Z tak zdefiniowanego libertarianizmu wysnuć można następnie wniosek, że libertarianie to żądni krwi psychopaci, którzy pragną uznania prawa do ćwiartowania każdego, kto wsadzi palec za ich ogrodzenie. Być może istnieją tacy psychopaci i być może nazywają siebie libertarianami. Według mnie jednak libertarianizm jest zdefiniowany negatywnie, a więc mówi, czego nie wolno mi robić. Nie wolno mi inicjować agresji, nie wolno mi kraść itp. A co wolno mi robić? Tego libertarianizm nie definiuje! Libertarianizm to tylko pewne bardzo zgrubne ramy, które określają najbardziej fundamentalne prawa cywilizowanych relacji, wedle których nie bijemy się kijami po głowach, żeby zabierać sobie nawzajem jedzenie. Libertarianizm nie mówi, że są to jedyne prawa, których należy przestrzegać.

Idee a rzeczywistość

Niejaki Pan Andrzej Szczęśniak z Instytutu Adama Smitha raczył stwierdzić:

„Kiedy ma się już pewne lata i wszystkie idee się przetrawiło, zaczyna Państwa bardziej interesować rzeczywistość.”

Być może faktycznie. Rzeczywistość jest kształtem przeszłości, idee natomiast kształtują przyszłość, a człowiek im starszy, tym bardziej się zwraca ku rzeczom byłym. Osobiście uważam, że porzucenie idei przez ludzi uważanych za współczesnych przedstawicieli kapitalizmu (neoklasyków, monetarystów itp.) jest główną przyczyną niekorzystnej oceny moralnej wolnego rynku.

Zakaz handlu narkotykami

Wprowadzenie zakazu handlu narkotykami nie sprawia, że popyt na narkotyki znika lub przestaje być zaspokajany. Sprawia jedynie, że podaż się zacieśnia, ceny rosną, a więc handel staje się bardziej opłacalny. Tak więc wszyscy gracze, którzy są wystarczająco silni, aby konkurować z rządową armią, zainwestują większy kapitał w ten segment rynku. Można na to spojrzeć jako na rodzaj licencji handlowej sprzedawanej mafiom. Albo jeszcze dalej – jako na rodzaj subsydium dla przestępczości zorganizowanej.

Paradoksalnie, powinniśmy temu przyklaskiwać! Rozrost przestępczości zorganizowanej oznacza tworzenie się konkurencji dla państwa. A na konkurencji zawsze zyskuje konsument, czyż nie?

Kara śmierci

Nie ma sensu dyskutować o karze śmierci. Kara śmierci istnieje w każdym kraju. Obywatel, który nie uiści podatku dochodowego i zignoruje wszystkie wezwania do zapłaty, zostanie potraktowany bronią obuchową i/lub paraliżującą. Jeśli obywatel wykaże się wystarczającą odpornością fizyczną i umiejętnością samoobrony, i nie dopuści do aresztowania, wówczas zostanie zabity. Jeśli broń paraliżująca zadziała, obywatel trafi do więzienia i spróbuje uciec, zostanie zabity podczas pościgu. Rzadko słyszymy o takich przypadkach, ponieważ zinternalizowaliśmy nieuchronność podatków. Świadczy to tylko o tym, że wszyscy podświadomie wiemy, iż kara śmierci istnieje i nie grozi jedynie mordercom.

Fałszerstwo intelektualne

Odrzucenie możliwości prawnej egzekucji „własności intelektualnej” nie oznacza nieograniczonej możliwości podpisywania się pod cudzym utworem własnym nazwiskiem i sprzedawania go w takiej formie. Przestępstwo nie jest jednak wówczas dokonywane na oryginalnym twórcy, ale na konsumentach, którzy zostają wprowadzeni w błąd przy zakupie. Oczywiście, tyczy się to tylko sytuacji, kiedy oryginalne autorstwo ma znaczenie dla konsumentów.

Mieć, czy być

Socjalista nie deklaruje rezygnacji ze swojej własności, ale agresję wobec cudzej własności. Libertarianizm nie zajmuje żadnego stanowiska w etycznym sporze „mieć, czy być”. Diogenes mógłby być anarchokapitalistą.

Perspektywa

Państwowe regulacje często oceniamy z perspektywy ofiary. Powinniśmy oceniać je też z perspektywy oprawcy.

Zamiast pytać:

  • czy widzę problem w tym, że zostanę zbrojnie powstrzymany przed…(uzupełnić interesującą nas kwestią)

powinniśmy pytać:

  • czy mam prawo użyć broni, aby powstrzymać inną osobę przed… (uzupełnić interesującą nas kwestią)

Ostatecznie bowiem to właśnie się dzieje. Dosłownie.