Aspołeczni libertarianie

http://www.youtube.com/watch?v=iX1ujqivzsU&feature=youtu.be

(…) they’ve the lowest empathy and they have the weakest social relationships. They’re not as bonded to other people. They’re more individualistic.

Jest to często spotykana charakterystyka libertarian. Uważam też, że jest w dużym stopniu prawdziwa. Jednocześnie twierdzę, że nie wynika to per se ze światopoglądu libertariańskiego, a jedynie z aktualnego kontekstu kulturowego – przyjęcie i głoszenie poglądów libertariańskich oznacza wystawienie się na publiczny ostracyzm. Tak więc przyciąga jedynie typy na swój sposób aspołeczne. Sam libertarianizm można, oczywiście, przedstawić jako system indywidualistyczny i tak jest zwykle kojarzony. Można go jednak również przedstawić jako system w najwyższym stopniu społeczny. Spójrzmy na zagadnienie podziału pracy, codziennego głosowania pieniędzmi i braku centralnego sterowania, które to sterowanie jest przecież z zasady dokonywane przez jednostkę lub wąską ich grupę. Libertarianizm, a za tym – anarchokapitalizm, można rozumieć jako kolejny krok w kierunku demokratyzacji i, być może paradoksalnie, w kierunku potęgowania wagi więzi społecznych.

Rynek piractwa

Zabawne wyliczenie wielkości „rynku piractwa”:

Tak kradną blisko 6 mld złotych. ACTA to zmieni?

A teraz pozwolę sobie złamać prawa autorskie i zacytować fragment:

Amerykanie szacują, że w skali globalnej straty ponoszone przez twórców z tytułu piractwa sięgają około 100 mld dolarów rocznie

Rozumiem, że wypożyczając film w bibliotece dokładam 10 – 50 zł do tej puli? Jeśli więc na seans zaproszę dziewięciu znajomych, wówczas należałoby pomnożyć nasz wkład przez dziesięć? Innymi słowy, każdy z widzów wzbogacił się o 10 – 50 zł? A jako że nikt na świecie żadnego dobra w wyniku seansu nie stracił, nastąpiło cudowne rozmnożenie bogactwa? Moja propozycja dla rządzących – nie walczmy z piractwem. Wliczmy go do PKB! Wzrośnie nasz potencjał do pożyczek i błyskawicznie oddalimy się od konstytucyjnego progu.

Nie, żartowałem, nie mówcie im o tym!

Żyje się dobrze

Śmiała teza:

Żyje nam się dobrze, ponieważ potężnie się zadłużamy i mamy dostęp do tanich produktów. Tanie produkty w dużej mierze pochodzą z Chin. Są tanie, ponieważ dzięki inflacyjnej polityce walutowej chiński eksport jest subsydiowany. Celem inflacyjnej polityki walutowej jest też dystrybucja kapitału od chińskiego społeczeństwa do chińskiego rządu. Chińskie społeczeństwo ma w związku z tym znacznie zmniejszoną szansę akumulacji kapitału, a więc i zmiany stanowiska pracy. Kapitał zgromadzony w chińskim rządzie wędruje następnie do nas w postaci długu, którym chiński rząd chętnie się dzieli, żeby zdobywać polityczną przewagę i np. glejt na dowolne działania militarne wobec Tybetu. Tak więc ostatecznie – obrastamy w tłuszcz, ponieważ uciskamy niewolników w Chinach i kolonizujemy Tybet.