Postmodernizm

Dyskutowanie z postmodernistą z pozycji esencjalisty jest trudne, jeśli nie z góry skazane na porażkę, ponieważ relatywizm to niezwykle skuteczny oręż. Postmodernizm ma jednak piętę achillesową – sam siebie obala. Przykłady:

– Nie istnieją obiektywne prawdy w ekonomii.
– Czy masz obiektywne argumenty, żeby to udowodnić?

– To, co mówisz, jest logiczne, ale tak naprawdę to wszystko jest tylko tekstem.
– Stwierdzenie „wszystko jest tekstem” jest tylko tekstem.

– Używasz swoich absurdalnych anarchokapitalistycznych tez, żeby utrzymać pozycję dominacji klasy społecznej białych mężczyzn.
– Używasz hegemonii postmodernistycznej narracji, żeby utrzymać pozycję dominacji próżniaczej i pasożytniczej klasy społecznej nad uciskaną mniejszością anarchokapitalistyczną.

W dyskusji z postmodernistą należy być zawsze stroną bardziej postmodernistyczną.

Państwowe usługi

Liberałowie wskazują często, że państwo nie ma wystarczającej motywacji, aby świadczyć usługi wysokiej jakości, ponieważ w państwowym przedsiębiorstwie brakuje osoby właściciela, który byłby osobiście i finansowo odpowiedzialny za porażkę lub powodzenie przedsięwzięcia. Ja powiedziałbym więcej – Państwo ma motywację, żeby świadczyć usługi jak najpodlejszej jakości.

Osoby, które doświadczyły braku dostępności określonych usług w wystarczającej ilości i jakości podatne są na fiksację na ich punkcie. Jeśli rządzący zdołali jednocześnie zakorzenić w społeczeństwie przekonanie o nierozerwalności Państwa z daną sfery ludzkiej działalności, wówczas wszelka perspektywa upadku państwa wywoła lęk o dostępność owych usług i obawę przed znanym już dyskomfortem. Powszechnie dostępnych usług wysokiej jakości natomiast nie zauważamy i nie doceniamy. Przechodzimy nad nimi do porządku dziennego i ich obecność uznajemy za stan naturalny. Perspektywa niemożności zaspokojenia związanych z nimi potrzeb wydaje się abstrakcyjna, więc nie uznajemy jej za prawdopodobną.

Klasa rządząca ma szczęście, że, niezależnie od swoich intencji i zaangażowania, nie jest w stanie zapewnić obywatelom usług wysokiej jakości. Rynek ma tego pecha, że za sprawą bezosobowych sił nim kierujących i wręcz wbrew intencjom swoich członków, ewoluuje, zapewniając społeczeństwu coraz wyższej jakości dobra i usługi po coraz niższej cenie. Za sprawą owej niefortunnej zależności obywatele będą zawsze bardziej drżeli przed możliwością upadku państwa niż przed możliwością upadku rynku.

Słowa

Państwo w ciekawy sposób odwróciło znaczenia słów. Państwowa „regulacja” to pozostawianie określonej sprawy na łasce wąskiej, losowo i chaotycznie zmieniającej się grupy przypadkowych osób, które posiadają monopol na użycie dowolnych środków i zasobów w celu forsowania swoich pomysłów. „Deregulacja” to pozostawienie określonej sprawy firmom rozliczanym przez społeczeństwo każdego dnia na podstawie efektów i wystawionych w każdej sekundzie na twardą ocenę ze strony ekspertów z konkurencyjnych firm gotowych w każdej chwili przejąć ich pozycję. Regulacja jest deregulacją, deregulacja – regulacją.

Wewnętrzna sprzeczność minarchizmu

Sprzeczność dotyczy przede wszystkim zwolenników państwa minimum z kręgu klasycznych liberałów lub też neoliberałów, a w mniejszym stopniu minarchistów libertariańskich:

- Dlaczego ochrona obywateli i wydawanie wyroków powinny leżeć w gestii państwa?

- Ponieważ są to zbyt istotne sfery, żeby pozostawiać je rynkowi.
- Dlaczego państwo nie powinno świadczyć usług medycznych?
- Ponieważ jest to zbyt istotna sfera, żeby pozostawiać ją państwu.

Warunki pracy

Zawężając wybór nie poprawiamy losu wybierającego. Jeśli nie podoba nam się położenie, w którym znajdują się niektóre osoby na wolnym rynku, pamiętajmy, że odbierając im możliwość znalezienia się w tym położeniu, skazujemy ich na jeszcze gorszy los. Skazujemy ich bowiem na alternatywę, którą w momencie podejmowania decyzji ocenili jako mniej korzystną. Jeśli oburzamy się więc na nieludzkie warunki pracy, na głodowe pensje, pomyślmy, jak fatalnie musiała wyglądać owa alternatywa.

Anarchistyczna rewolucja

Rodzaj ładu, który się krystalizuje po anarchistycznej rewolucji, nie jest zależny od poglądów rewolucjonisty. W moim przekonaniu o tym, czy społeczeństwo zostanie wywindowane do stanu anarchokapitalizmu, czy ześlizgnie się w agresywny komunizm, decyduje w dużej mierze stadium cywilizacyjne, w którym się znajduje. Anarchokapitalizm powstanie niemal z pewnością w miejscach, w których mieszkańcy wyżej cenią dobra uzyskane dzięki podziałowi pracy ponad dobra uzyskane dzięki grabieży. Decyduje o tym bogactwo, poziom technologiczny, przedsiębiorcze przyzwyczajenia, kręgosłup moralny. Wojna domowa w ogromnej mierze niszczy wszystkie te cechy, przez co nawet pozornie obiecującą społeczność może przesunąć poza wytyczoną przeze mnie granicę i zepchnąć w czarną czeluść komunizmu lub dyktatury.

Poczta

Jednolinijkowiec  do wykorzystania na poczcie:

Moglibyście chociaż udawać, że jestem tutaj klientem.

Hierarchie w anarchiach

Rodzaje anarchii różnią się między sobą typem hierarchii, przeciwko której są skierowane. Usunięcie jednej hierarchii umacnia inne. Usunięcie wszystkich nie jest możliwe ze względu na rzadkość zasobów, a w konsekwencji – konkurencję w dostępie do nich.

Anarchokapitalizm usuwa hierarchię opartą na groźbach i agresji fizycznej, umacniając hierarchię opartą o własność prywatną. Anarchistyczne odmiany komunizmu delegalizują własność prywatną, umacniając hierarchie oparte o siłę fizyczną, znajomości, urodę itp.

Indukcja a dedukcja

Prakseologii zarzuca się niekiedy nadmierną wiarę w możliwości ludzkiego umysłu. Mówi się, że jest zadufaniem wierzyć, iż jesteśmy w stanie dotrzeć do prawdy ignorując obserwowane w rzeczywistym świecie zależności.

Odbijam piłeczkę. Weźmy dowolny fakt polityczny, sytuację ekonomiczną wybranego kraju, obserwację socjologiczną. Ile potencjalnych czynników kształtujących dany wycinek rzeczywistości zidentyfikuje średnio zainteresowana tematem osoba? 0,1 promila? Oczytana – może promil. Profesor studiujący całe życie pojedyncze zagadnienie być może dojdzie do 10-20 procent. Tak więc to empiryści manifestują przesadną wiarę we własne zdolności. Więcej – dobierając, filtrując owe potencjalne czynniki stosują tę samą dedukcję, którą próbują odrzucić.

Jest też trzecia możliwość – rzeczywistość ludzkiego działania jest zbyt złożona. Ani indukcja, ani dedukcja nie pozwalają nam dotrzeć do prawdy. Jeśli tak, ostrożność nakazuje unikać wielkoskalowych eksperymentów, aby uniknąć wielkoskalowych katastrof. Największe rozdrobnienie społecznych eksperymentów zapewnia anarchokapitalizm.

Maszyny

Maszyny odbierają ludziom pracę, a przez to – środki do życia.

Tak, maszyny odbierają ludziom pracę. Wykonują ją za nich. Pytanie brzmi – czy praca automatycznie zapewnia środki do życia? Czy jeśli wszyscy ludzie zaprzęgną się do dwóch rodzajów prac – kopania rowów i ich zasypywania – zapewnią sobie w ten sposób środki do życia? Nie. Widzimy więc, że to nie praca, ale siła nabywcza zapłaty jest gwarantem bezpieczeństwa i zamożności.

Jak opisać siłę nabywczą? Jest to liczba dóbr, które jesteśmy w stanie kupić przy użyciu zadanej kwoty. Co decyduje więc o sile nabywczej pensji? Ceny oferowane na rynku. Czy produkty wykonane maszynowo są tańsze od produktów wyrabianych ręcznie? Nikt chyba nie ma wątpliwości. Podsumowując – zastosowanie maszyn zwiększa liczbę towarów, które jesteśmy sobie w stanie zapewnić za własną pensję.

Czy liczba dostępnych miejsc pracy zmniejsza się z powodu maszyn? Nie, zmienia się jedynie ich charakter. Czy jeśli rozejrzymy się dokoła, nie dostrzeżemy tysięcy usprawnień, których byśmy sobie życzyli? Brudna klatka schodowa wymaga odmalowania, dziury na jezdniach – załatania, zapuszczony ogródek – przystrzyżenia, a puszczając wodze fantazji – czy nie zechcielibyśmy odwiedzić księżyca w weekend? Pracy jest zawsze dość, ponieważ nasze potrzeby są nieograniczone. Jeśli narzekamy na problemy wynikające z bezrobocia, musimy szukać winnych gdzie indziej, nie w maszynach.

Jeśli domagamy się zniszczenia maszyn, domagamy się w istocie pogorszenia warunków życia osób najuboższych, którym maszyny dostarczają produkty taniej niż rękodzielnictwo albo wręcz… dostarczają je za darmo. Spójrzmy na muzykę:

W przeszłości do wybitnych wykonań utworów najwybitniejszych kompozytorów dopuszczona była jedynie garstka arystokratów. Gramofon sprawił, że muzyka zawitała do domów klasy średniej, ale i więcej – dzięki wynalazkowi wystarczyło raz zapłacić za płytę, aby móc ją potem w nieskończoność odsłuchiwać za darmo! Nie musimy każdorazowo kupować biletu do filharmonii. Co przyniósł nam natomiast komputer i Internet? Płacąc jednorazowo za sprzęt i uiszczając abonament za Internet (zwykle tańszy niż pojedyncza płyta) możemy słuchać nieskończoną ilość razy nieskończonej liczby utworów i wykonań! Niestety – w tym ostatnim przypadku – jesteśmy sztucznie ograniczani w możliwościach, które zapewnia nam technologia.

Jak widać, użycie maszyn obniża cenę produktów. Niekiedy wręcz zrównują ją z ziemią – weźmy przytoczony przykład kolejnych odsłuchań utworu (musimy niejako zapłacić jedynie za pierwsze odsłuchanie). Przyczyn bezrobocia natomiast należy szukać gdzie indziej.