Najbogatsi

Często wysuwanym argumentem przeciwko libertarianizmowi jest zarzut, że w anarchokapitalizmie najbogatsi zbiliby się w kartel i rządzili resztą społeczeństwa. Pytanie brzmi – co oznacza słowo najbogatszy, jeśli usuniemy wyrażenie prawny środek płatniczy? Czy w takim systemie jest możliwe, by być naraz bogatym i aspołecznym? Czy kiedy bogaty zacznie podporządkowywać sobie innych siłą, zdoła utrzymać bogactwo do samego końca tego procesu?

Człowiek – istota społeczna

Libertarianie powinni wreszcie przejąć typowe lewicowe argumenty i odwrócić adresatów. Człowiek – istota społeczna albo nie żyjemy w próżni – toż te hasła decydowanie lepiej pasują do libertarian niż lewicy, która z definicji jest rewolucyjna, a więc panujące w społeczności reguły próbuje zastąpić indywidualną wizją rewolucjonisty.

Aspołeczni libertarianie

http://www.youtube.com/watch?v=iX1ujqivzsU&feature=youtu.be

(…) they’ve the lowest empathy and they have the weakest social relationships. They’re not as bonded to other people. They’re more individualistic.

Jest to często spotykana charakterystyka libertarian. Uważam też, że jest w dużym stopniu prawdziwa. Jednocześnie twierdzę, że nie wynika to per se ze światopoglądu libertariańskiego, a jedynie z aktualnego kontekstu kulturowego – przyjęcie i głoszenie poglądów libertariańskich oznacza wystawienie się na publiczny ostracyzm. Tak więc przyciąga jedynie typy na swój sposób aspołeczne. Sam libertarianizm można, oczywiście, przedstawić jako system indywidualistyczny i tak jest zwykle kojarzony. Można go jednak również przedstawić jako system w najwyższym stopniu społeczny. Spójrzmy na zagadnienie podziału pracy, codziennego głosowania pieniędzmi i braku centralnego sterowania, które to sterowanie jest przecież z zasady dokonywane przez jednostkę lub wąską ich grupę. Libertarianizm, a za tym – anarchokapitalizm, można rozumieć jako kolejny krok w kierunku demokratyzacji i, być może paradoksalnie, w kierunku potęgowania wagi więzi społecznych.

Lewicowa pomocniczość

Mój kolega zachwycił się ostatnio znanym i uznanym telewizyjnym lewicowcem, który na kolanach pomagał swojemu synowi sprzątać zabawki w przedszkolu.

Imponuje mi to. To jest bardzo spójne ze światopoglądem lewicowym. Nie wstydził się – zakasał rękawy i pomagał.

Czyżby? Prawdziwie zgodne ze światopoglądem lewicowym, a ściślej – socjalistycznym, byłoby nakazanie innemu dziecku, aby udzieliło pomocy podopiecznemu Pana z Telewizji, a jeszcze innemu, żeby zapłaciło owemu dziecku za udzieloną pomoc.