Co wolno, czego nie wolno

Na libertarianizm patrzy się często jako na kodeks, nazwijmy to, „pozytywny”, a więc mówiący, co wolno mi robić. Z tak zdefiniowanego libertarianizmu wysnuć można następnie wniosek, że libertarianie to żądni krwi psychopaci, którzy pragną uznania prawa do ćwiartowania każdego, kto wsadzi palec za ich ogrodzenie. Być może istnieją tacy psychopaci i być może nazywają siebie libertarianami. Według mnie jednak libertarianizm jest zdefiniowany negatywnie, a więc mówi, czego nie wolno mi robić. Nie wolno mi inicjować agresji, nie wolno mi kraść itp. A co wolno mi robić? Tego libertarianizm nie definiuje! Libertarianizm to tylko pewne bardzo zgrubne ramy, które określają najbardziej fundamentalne prawa cywilizowanych relacji, wedle których nie bijemy się kijami po głowach, żeby zabierać sobie nawzajem jedzenie. Libertarianizm nie mówi, że są to jedyne prawa, których należy przestrzegać.